Burma Shave
30 lip 2011 Dodaj komentarz
in wyjazdy Tagi: jedzenie, koktebel
Tom Waits napisał dawno temu taką piesn… Gdy podróżował z rodzicami jako dziecko ciagle widział reklamy “Burma Shave” i myślał ze to jest jakieś miasto a nie reklama maszynek do golenia. Wiec stworzył sobie w głowie obraz tego miasta gdzie nie było za wesoło (“każdy ma już jedną nogę w grobie”).
Ja na zasadzie takich idiotycznych skojarzeń od razu zapamietalem nazwę jedzonka: бурма. Burma to jest “ciacho” podawane najczęściej na ciepło. Z mięsem i ziemniakami. Smakuje jakby ktoś zawinął w formę ciasteczka polskie łazanki i dodał ziemniaków. Pożeram to niemal co wieczór takie jest smakowite.
Ogórki malosolne – kupowane na sztuki. Zależy jak się trafi… Czasem są totalnie nie “przegryzione” jakby w zalewie wyladowaly dopiero przed 10 minutami. A czasem są po prostu boskie. Iść deptakiem i wciągac ogorka – to jest to!!!
Kukurydza gotowana – jedzenie proste i popularne również w
Polsce na które ja się nie dałem wcześniej namówić. Teraz będę katowal żonę żebyśmy często robili sobie ten smakolyk na obiad.
Marchewka – tutaj robiona pod postacią takich długich rurek z duża ilością czosnku i przypraw na ostro. Kupiliśmy już odpowiednia tarke i przyprawy. Ciekawe czy uda się odtworzyć efekt w Polsce
Sałatki – większość na bazie ryb. Od spodu ryba, na tym marchewka, buraki, smietana, czosnek. Mógłbym jesc to jako obiad. Kiedyś nawet o 22:00 dopadł mnie pasibrzuch i szukałem ale wszystkie “stołowyje” już były zamienione w dyskoteki i nie dawali
Bułki z owocami – nieważne gdzie, nieważne od kogo
Robione na ciepło!!! Buleczka a w niej jabłka, mandarynki i coś jeszcze. Idealna przekaska jeżeli nie ma Burmy w okolicy
Szaurma Wostocznaja – kebab u nas to się nawet do tego nie umywa. Do placka leci dużo surowki, miecho z kebawowego opiekacza, sosy, przyprawy. Potem się to smazy przez chwile na rozgrzanej blasze i jeszcze jest polewane sosikami. Wychodzi soczyste i przepyszne.
Tararskie szaszlyki – wielkie kawaly miecha które skwiercza na żywym ogniu gdy spaceruje się deptakiem. Ten dym tak pachnie, to mięso tak kusi!!! Ciężko się oprzeć!!! Do tego grillowane ziemniaki, nadziewane serem pomidory, roladki z baklazanow… Drogo! Ale cholernie dobrze.
Czy po tym wszystkim będzie jakimś zaskoczeniem ze na ostatni urlopowy obiad idziemy do “tatarskiej” restauracji?


















Najnowsze komentarze