Naprawdę nie dzieje się nic #4
28 lip 2011 Dodaj komentarz
in wyjazdy Tagi: koktebel, nudik
Niestety trzeba było dokonać dzisiaj najsmutniejszego zakupu w trakcie urlopu – biletów powrotnych z Koktebela do Simferopola na sobotę. To było dosyć zabawne jak wszystko tutaj
W zeszłym roku była tylko jedna kasa czynna chyba do 16:00. Teraz kasy są dwie, jedna czynna do 20:00
W kasie tej obsługuje ta sama gwiazda co w zeszłym roku. Niezbyt uprzejma. Ale okienko ma na iście gwiazdorskim poziomie. Przy samej ziemi!!! Aby włożyć głowę do okna Jasnie Pani Kasjerki trzeba po prostu ukleknac na dwa kolana. No chyba ze się lubi wypinac do reszty kolejki w dziwnie unizonej pozie budzac powszechna wesolosc… Bilety mimo tych trudności kupiłem. Wiezie nas SimCityTrans, oni maja wypasne autobusy jak na tutejsze standardy. Widać ze się dużo polepszylo od zeszłego roku.
Nadeszła już pora na zakupy drobnych prezentów dla znajomych i rodzinki wiec rozpieprzamy kasę na lewo i prawo na różne drobiazgi. Nawet znalazlo się miejsce na wkusne winko dla pewnej parki… Mam nadzieje ze je dowieziemy.
Przy zakupie wina zabawny epizod – za krótki kabelek do terminala kart kredytowych powoduje ze ekspedientka prosi o podyktowanie PINu i obiecuje solennie ze go nie zapamieta
Hardkor
A na poczcie przemila pani dopisala nam do karteczek “Polsza” bukwami obok “Polski”. Najpierw chciała byśmy sami pisali ale jak usłyszała jak się gimnastykujemy to sama się za to wzięła
Ufff.
A teraz parę refleksji spisanych z leżaka na plaży dla golasów…
Największy problem jaki maja “tekstylni” z nagimi plazami polega na tym, ze im się wydaje ze to jest miejsce tylko dla atrakcyjnych ludzi. A to jest absolutna nieprawda! To jest plaża dla wszystkich tak samo jak każda inna. Tu po prostu przychodzą ludzie, którzy pogodzili się z własnym ciałem, akceptują je niewazne jak wyglada. Ciesza się sobą.
Na plaże dla golasów przyjdzie atrakcyjna 20 letnia kobieta ze swoim równie atrakcyjnym facetem. Ale przyjdzie tez 70 latka za gigantyczna nadwagą i da się zaprosić pod parasol przez równie wiekowego i otylego pana. Przyjdzie tez chudzielec około czterdziestki pchajacy wózek inwalidzki ze swoją żona, która mimo bezwladnych nóg chce zasmakowac słońca w pełni. Przyjdzie i mama ze spiacym oseskiem przyssanym do piersi. Przyjdzie tez nieznosny miłośnik disco ze swoim sprzętem grającym. Po prostu normalny przekroj ludzi.
A dziwnie to tutaj wyglada kobieta o sztucznych piersiach, bo jest nienaturalna. Albo człowiek w rowerze wodnym pływający blisko plaży aby poogladac golasów. To są dziwaki
To oni odstaja od normy.
Trzy fazy pobytu na plaży dla naturystow/nudystow:
- lapczywe oglądanie innych nagich ciał, porownywanie się z nimi, ocenianie siebie i innych
- przyzwyczajenie do otoczenia, wtopienie się w tłum i najnormalniej w świecie zapominanie o własnej nagosci.
- zdziwienie na widok kogoś kto chce opalac się w stroju/gatkach. Zdziwienie na widok kogoś kto obnosi swoje odsloniete plecy ze śladami po opalaczu wieczorem na deptaku. Uznanie stroju Ewy/Adama jako jedynego naturalnego stroju do opalania.
I faza trzecia zostaje na całe życie. Bo nagosc jest po prostu naturalna. A człowiek zrzucajac z siebie ciuchy staje się bliższy temu czym jest. Ma mniej środków do kreowania siebie jak to teraz jest w modzie. Ludzie nadzy łatwiej w sobie budzą dziecko, które po drodze gdzieś zgubili. Cieszą się słońcem, woda i zabawą bez skrepowania.
To pisałem ja! Golasowy neofita
A teraz śpiewa Spięty:
Pyrgnął amorek mi miejsce na chmurce
Nóżki nam dyndają w ozonowej dziurce
W nocy strącimy dwie gwiazdeczki z procy
A jutro rowerek wodny i może na kocyk
Z compadre też chcę napić się oranżadki
Podglądać syrenki, cycuszki jak z watki
Podglądać cycuszki nim kapitan “Duże Be” nas zgani
Taka ładna pani a do nas ani-ani
Cacy cacy nam dziś dzionek Bozia dała
W górę rączki i tany-tany
Bozia rulz
Ale to metale Pany
Szkoda, ze Cię tu z nami dzisiaj nie ma
Kurde!
Szkoda, ze Cię tu z nami dzisiaj nie ma..
—
Wieczorem – dla ochlody spacerek po nocnym deptaku. Morze jak tafla szkła, ludzie puszczają lampiony które majestatycznie suną w dal. W barach dyskoteka na całego, tancerki w kustch spodniczkach i niebotycznych szpilkach zapraszają do wejścia. Obok – męski striptiz (uciekł nam, cholerka) własnie się konczy. Jeszcze dalej dziewczyny przy rurze tańczą na blacie w supermalym lokaliku. Jednym słowem -normalka ![]()
Obok tego: mamy z wózkami, dzieciaki robiace sobie tatuaze, hektolitry piwa, wina i słabych drinkow.
A my standardowo idziemy w kierunku naszej plaży. Ktoś się kapie w totalnej ciemności, ktoś śpi na kamieniach, ktoś urządza piknik (wino i piwo) w większym towarzystwie. Tutaj jest znacznie spokojniej… W “Calypso” przygrywa zespolik. Wydaje się, ze najlepszy z wszystkich jakie tu słyszeliśmy. A może to efekt wypitego na deptaku alkoholu? Nieważne. Podoba się nam, stoimy dłuższy czas trochę spiewajac z wokalistą. Zabawnie to brzmi jak po coverze jakiegoś anglojezycznego zespołu (całkiem ładny angielski, bajdełej) człowiek słyszy “Balszoje Spasiba”
a potem kolejny kawałek już spiewany jest po rosyjsku choć oryginał na pewno był angielski…
Chwiejnym krokiem wracamy do domu. Coraz mniej czasu nam zostało. Dzisiaj trzeba się zacząć pakować. Ale najpierw na plaże!!!
















Najnowsze komentarze